Wiecie skąd się bierze jedwab?

Ja coś tam kiedyś słyszałam o jedwabnikach, ale szczerze nigdy nie sprawdzałam na czym polega cały proces. Będąc w Hoi An mieliśmy okazję zobaczyć jak to się wszystko odbywa.

Jak wiadomo jedwab od wieków był bardzo porządanym i uwielbianym materiałem. Chińczycy od wieków zajmowali się jego wytwarzaniem i bardzo długo strzegli tajemnicy jego produkcji. Chińska legenda głosi, że jedwab powstał przez przypadek, kiedy cesarzowa upuściła kokon motyla do wrzącej herbaty 🙂

Ale od początku.

Najpierw hodowane są larwy motyla, najczęściej jest to  jedwabnik morwowy. Motyl ten jest wyhodowany przez człowieka i nie występuje w środowisku naturalnym. Jest całkowicie bezbronny i uzależniony od człowieka. Taka larwa przez trzy dni je non stop, nie robiąc sobie nawet przerwy na sen.

DSCF8468

Po tych kilku dniach wygląda już tak:

DSCF8472

Po następnych kilku tak:

DSCF8474

Każda z tych gąsienic powiększa swoją masę ciała o 10 000! Odgłos żerujących jedwabników można porównać z deszczem uderzającym o parapet 🙂

Kiedy larwa porządnie urośnie, zje kilogramy liści, staje się półprzeeźroczysta. Zaczyna zachowywać się niespokojnie, co jest sygnałem, że wkrótce zacznie budować swój kokon.

DSCF8473

DSCF8476

Kiedy kokon jest już gotowy biedne larwy uśmiercane są w gorącej wodzie 😦 Po wrzuceniu kokona do wrzątku sploty ciasno zwiniętego włókna rozluźniają się tworząc jedwabne nici.

DSCF8475

DSCF8477

DSCF8478

Żeby powstał krawat potrzebne jest ok 140 kokonów, a na apaszkę ok 100. To właśnie przez żmudny proces wytwarzania tego materiału jego cena jest zawrotna. Czy warto? Sama chyba nie posiadam nic jedwabnego, ale jest to materiał bardzo ceniony w Azji. Podobno ubrania z jedwabiu wchłaniają wilgoć przy czym schną bardzo szybko, co w tutejszym klimacie jest bardzo przydatne. Poza tym jest przyjemny w dotyku, wytrzymały, a nawet zapobiega pewnym schorzeniom skórnym. Jedwab nie jest łatwopalny i chroni ciało przed promieniami UV.

Same zalety, ale jakoś mnie chyba to nie przekonało 🙂

A jak jest z Wami? Nosicie, lubicie jedwabne ciuszki?

Welcome to Vietnam :)

Byliśmy w Wietnamie 6 dni. Podróż z Singapuru jest ekspresowa, lot trwał niecałe 2,5 godziny. Wylądowaliśmy w miejscowowści Da Nang, nazwywanej przez lokalną ludność wietnamskim Singapurem – co jest lekką przesadą 🙂 no może bardziej niż lekką 🙂

DSCF8306

Wietnam zaskoczył nas bardzo pozytywnie. W porównaniu z Filipinami, Kambodżą czy Tajlandią, widać, że dzieje się coraz lepiej w tym pięknym zakątku świata. Drogi są ok, wszędzie widać powstające inwestycje, hotele. Turyści czują się bezpiecznie. Samochody i pojazdy dwukołowe w super stanie. Choć nawiązując do transportu to panuje tu jedna, nie do przejścia dla cywilizowanego człowieka zasada –  NO RULES  🙂 całkowity brak zasad ruchu drogowego 🙂 każdy jedzie jak chce, kiedy chce, po której stronie chce 🙂 Myślę, że gdybym miała przejechać tam jako kierowca chociażby kilometr to skończyłoby się stłuczką po 2 minutach 🙂

DSCF9239

DSCF8801

Samo Da Nang jest takie sobie. Z miejsc które warto tu zobaczyć są na pewno Góry Marmurowe z jaskiniami i  pięknymi świątyniami:

DSCF8532

DSCF8544

DSCF8558

DSCF8561

oraz Świątynię i ogromny wzoszący się na obrzeżach miasta posąg Lady Buddha:

DSCF8282
Pomimo deszczu i zacinającego wiatru humor jak najbardziej nam dopisywał 🙂

DSCF8290

DSCF8297
Lady Buddha
DSCF8327
Psy są wszędzie, a zwłaszcza w świątyniach

Miejscem które na pewno warte jest odwiedzenia i zatrzymania się na dłużej jest klimatyczne, słynące z lampionów, jedwabiu oraz dobrych krawców, miasteczko Hoi An.

DSCF8514

Swoją sławę zawdzięcza to miejsce Kazimierzowi Kwiatkowskiemu, polskiemu architektowi, który uratował miasteczko od zniszczenia i przyczynił się do wpisania tutejszej starówki na listę UNESCO.

DSCF8506

DSCF8490

DSCF9216

DSCF9229

Wyjątkowo romantycznie wygląda Hoi An nocą, kiedy kolorowe lampiony rozświetlają to zabytkowe miasto.

DSCF8787

DSCF8779

DSCF8774

Akurat w czasie naszego pobytu w Hoi An przypadała pełnia. Mieliśmy okazję popływać łódką po rzece i puszczać na wodę kolorowe lampiony. Dzieciaki były zachwycone, a ja do dziś się zastanawiam, czy nasze pływające świeczki zostały posprzątane czy dalej unoszą się gdzieś na wodzie 🙂

DSCF8755

DSCF8761

Jak pisałam wcześniej Hoi An słynie z znakomitych krawców. Garnitur szyty na miarę można odebrać w ciągu kilku godzin, a tutejsi projektanci są jak najbardziej na czasie 🙂

DSCF9185

Hoi An oferuje turystom bardzo wiele atrakcji oraz pomysłów na spędzanie czasu. Bardzo popularne są wycieczki rowerowe, rejsy łodziami, lekcje gotowania, wizyty w wioskach rybackich lub takich gdzie wyrabia się garnki i inne ceramiczne cudeńka.  My mieliśmy okazję zwiedzić tą ostatnią z wymienionych. Dzieci miały super frajdę z nauki lepienia garnków z gliny 🙂 Nauczycielką była podobno najstarsza, 95 letnia kobieta w wiosce.

DSCF8429

DSCF8439

DSCF8459

Godzinę jazdy od Da Nang znajduje się starożytne sanktuarium My Son.

DSCF8691

To tajemnicze miejsce zostało zniszczone w czasie wojny przez amerykańskich żołnieży. Tutaj również do ponownego odrodzenia doprowadził nasz rodak Kazimierz Kwiatkowski. To dzięki niemu My Son stało się popularnym i  odwiedzanym przez turystów miejscem na mapie Wietnamu.

DSCF8615

DSCF8624

DSCF8671

DSCF8676

W drodze powrotnej z naszej wyprawy do My Son odwiedziliśmy lokalną rodzinę zajmującą się wyrobem popularnego w Wietnamie papieru ryżowego. Aleks miał okazję spróbować jak to się robi, a my skosztować jego wyrobu. Przeżyliśmy bez sensacji 🙂

DSCF8724

DSCF8726

DSCF8729

W tym wyjątkowym miejscu również natrafiliśmy na polskie akcenty 🙂

DSCF8715

Ostatnim miejscem jakie mieliśmy okazję zobaczyć w czasie naszego pobytu w Wietnamie było Ba Na Hills. Wzgórze ma 1487 m.n.p.m i można się na nie dostać najdłuższą i najwyższą na świecie, wpisaną do rekordów Guinnessa, kolejką górską. Ma ona 1291 metrów wysokości i ponad 5 km dłogości. Widok po drodze niesamowity, ale dla kogoś, kto nie lubi wysokości tak jak ja, to 20 minutowa  gehenna 🙂

DSCF9003

DSCF8803
chłopacy twierdzili, że im dziwnie, bo nart i śniegu brakuje 🙂

Byłam tak ze stresowana, że nawet nie mogłam skupić się na zdjęciach…

DSCF8810

Niestety widoczność jest ograniczona przez chmury i mgłę, podobno tylko kilka miesięcy w roku można podziwiać okolicę w całej swej okazałości.

DSCF8896

DSCF8895

Miejsce to jest bardziej atrakcyjne chyba dla lokalnych turystów. Kiedyś Ba Na było francuskim letnim kurortem . Obecnie na wzgórzach wybudowano kompleks budynków, które architektonicznie przypominać mają Francję. Jest tam katedra, zamek, ogrody, winnice, restauracje a nawet park rozrywki. Jak dla nas, trochę to było kiczowate i nie pasujące do tego „prawdziwego” Wietnamu.

DSCF8832

Ogromną atrakcją dla lokalnych i azjatyckich turystów są tańczące w rytm nowoczesnej, dyskotekowej muzyki, białe księżniczki 🙂 niestety nie dowiedziałam się jakiej były narodowości.

DSCF8891

Ogrody z francuską muzyką w tle 🙂

DSCF8931

Na szczęście dla nas znalazło się tam na górze coś, co  nas zainteresowało 🙂 Była to pagoda Linh Ung z ogromnym 27 metrowym posągiem Buddy

DSCF8977

DSCF8961

Świątynia Tombstone

DSCF8840

Świątynia Linh Chua Linh Tu oraz wieża Linh Phong Tu

DSCF8866

DSCF8848

DSCF8871

Podsumowując mój długaśny wpis, warto odwiedzić Wietnam nie tylko ze względu na piękno tego kraju, ale również dla niesamowitego jedzenia

przemiłych ludzi

oraz plażę, która pozwoli nam się zrelaksować po trudach zwiedzania 🙂

I nie bójcie się zabrać ze sobą dzieci, na pewno nie będą się nudzić 🙂