Bangkok – miasto kontrastów

Ostatnia moja wyprawa była bardzo spontaniczna 🙂 Postanowiłam pokazać mojemu bratu, jak wygląda ta „prawdziwa” Azja 🙂 Myślę, że był pod wrażeniem 🙂

Bangkok – nazwa miasta trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa jako najdłuższa nazwa geograficzna na świecie:  กรุงเทพมหานคร อมรรัตนโกสินทร์ มหินทรายุธยามหาดิลก ภพนพรัตน์ ราชธานีบุรีรมย์ อุดมราชนิเวศน์ มหาสถาน อมรพิมาน อวตารสถิต สักกะทัตติยะ วิษณุกรรมประสิทธิ์

co oznacza: Miasto aniołów, wielkie miasto, rezydencja świętego klejnotu Indry, niezdobyte miasto Boga, wielka stolica świata, ozdobiona dziewięcioma bezcennymi kamieniami szlachetnymi, pełne ogromnych pałaców królewskich, równającym niebiańskiemu domowi odrodzonego Boga; miasto, podarowane przez Indrę i zbudowane przez Wiszwakarmana. Tajowie w skrócie nazywają je Krung Thep czyli Miasto Aniołów

Bangkok to ogromne miasto gdzie piękne, imponujące i tonące w złocie  zabytki i świątynie mieszają się z nowoczesnymi biurowcami, komunikacyjnym chaosem, smrodem na ulicach i brudem.

 

DSCF1496
Wielki Pałac widziany od strony rzeki 

 

DSCF1511

IMG_1202

 

DSCF1529
Nie wiem jak oni sobie radzą w czasie awarii któregoś z tych kabli 🙂

 

 

Byliśmy w Bangkoku 3 dni i dla nas był to czas optymalny na zobaczenie wszystkich najważniejszych miesc w tym mieście. Na naszej liście znalazły się:

Grand Palace oraz Wat Phra Kaeo – Pałac Królów i Świątynia Szmaragdowego Buddy

Wielki Pałac zajmuje obszar 218 tys. m² i jest otoczony przez biały mur, którego długość wynosi ok 1,900 m. Kiedyś służył jako rezydencja króla.

Zwiędzając Grand Palace trzeba pamiętać, że nie można do niego wejść w szortach i koszulce na ramiączkach, nawet panowie powinni być odziani w długie spodnie. Nie jest to wcale miłym doświadczeniem przy temperaturze 34 C i dzikim tłumie pchającym się stale na ciebie turystów 🙂 Wejście do pałacu jest drogie jak na tamtejsze warunki, bo kosztuje ok 50 zł, ale chyba mimo wszystko warto zobaczyć to imponujące miejsce.

DSCF1629

 

DSCF1635
Ludzie, wszędzie ludzie

 

DSCF1640

DSCF1647

DSCF1649

DSCF1654

DSCF1665

DSCF1666

DSCF1669

Wat Pho – Świątynia Odpoczywającego Buddy

Świątynia ta mieści się zaraz obok Wielkiego Pałacu i na pewno trzeba ją zobaczyć. Ogromny posąg mierzący 15 m wysokości i 46 m długości robi niesamowite wrażenie. Niestety sama świątynia z licznymi kolumnami,  w której posąg się znajduje, ogranicza trochę jego podziwianie i zrobienie odpowiedniego zdjęcia.

 

DSCF1554
Pozłacany posąg Odpoczywającego Buddy

 

DSCF1555

DSCF1560

Sam kompleks wokół świątyni jest również bardzo interesujący. Warto odpocząć tam chwilę spacerując pomiędzy posągami i wyjątkowymi budowlami.

DSCF1563

DSCF1582

DSCF1575

DSCF1578

DSCF1599

DSCF1606

DSCF1601

 

Aby dostać się do kolejnego celu zwiedzania musieliśmy przedostać się na drugą stronę rzeki Menam. W tym celu skorzystaliśmy z wodnej taxi, co było bardzo ciekawym doświadczeniem 🙂 Podróż taka kosztuje ok 2 zł. Wybierając ten rodzaj transportu trzeba się nastawić na tłum pasażerów, bujanie i ogłuszający hałas wywołany przez gwizdki i krzyki obsługi tych cudnych pojazdów.

DSCF1675

DSCF1676

DSCF1739

 

Wat Arun – Świątynia Świtu

Świątynia, wykonana z porcelany pochodzącej z Chin, jest jednym z najstarszych zabytków Bangkoku.

DSCF1491

DSCF1698

DSCF1694

DSCF1682

DSCF1686

DSCF1722

DSCF1730

Ku obrzydzeniu mojego brata postanowiłam przymierzyć tradycyjny tajski strój 🙂

DSCF1714

Prawda, że ładnie? 🙂

Khaosan Road

Jak to stwierdziła moja mama, będąc w Bangkoku trzeba koniecznie odwiedzić najbardziej znaną ulicę Khaosan Road.  Jest to strasznie głośne i pełne tłumów miejsce, gdzie można wypić drinka z plastikowego wiaderka, spróbować jak smakuje skorpion  lub wyrobić sobie polskie prawo jazdy 🙂

DSCF1756

DSCF1742

DSCF1752

Będąc w Bangkoku koniecznie trzeba przejechać się tuk-tukiem. Powinno się być przy tym bardzo ostrożnym, ponieważ kierowcy tych wyjątkowych pojazdów są strasznymi naciągaczmi. Często oszukują turystów mówiąc, że dana atrakcja nie jest w tym momencie czynna, tylko po to aby zabrać naiwniaka na przejażdżkę po sklepach z garniturami i drogich restauracjach. Poza tym są dużo droższe od taksówek, a jazda tym czymś pozostaje na długo w pamięci jak i w płucach 🙂

DSCF1464

DSCF1457

DSCF1448

DSCF1452

Bangkok nazywany jest często najbardziej kolorowym miastem świata. Może miałam zbyt mało czasu aby się o tym przekonać, albo po 16 miesiącach pobytu w Singapurze, moje postrzeganie świata nieco się zmieniło 🙂 Bangkok na pewno warto odwiedzić przy okazji wyprawy do Azji, ale mieszkać tutaj raczej bym nie chciała. Jak dla mnie za głośno, za mało zieleni i zapach na ulicach nie ten 🙂

Phuket – warto czy nie?

Długo się zastanawiałam nad odpowiedzią na to pytanie i w dalszym ciągu nie wiem jaka powinna być.

Wakacje w Tajlandii kojarzyły mi się do tej pory tylko i wyłącznie z rajskimi plażami, słoniami, mega hotelami i drineczkami z palemką 🙂  Wiedziałam, że pewnie jest trochę „azjatycko”, ale nie aż tak!  Jakie było więc nasze zdziwienie, jak po krótkiej podróży z Singapuru wylądowaliśmy na Phuket. Hotel super, ale plaża?  Po prostu załamka… Trafiliśmy na nią krótko po obfitym deszczu, więc można było znaleźć na niej dosłownie wszystko i do „rajskiej ” było jej naprawdę daleko.

Rozgoryczeni brakiem cudnej plaży wyruszyliśmy następnego dnia, na poszukiwania tej z folderów biur turystycznych. Było troszkę lepiej, ale to jeszcze nie to, no bo gdzie te palmy? 🙂

DSCF1515

Spotkaliśmy za to cudowną i niewymęczoną jak większość tutejszych słoni, Tajkę 🙂

DSCF1691

Sama podróż wypożyczoną mega taxi, też była ciekawym doświadczeniem.

DSCF1453

Z wielkim onieśmieleniem oglądaliśmy widok za oknem naszego pojazdu, bo w porównaniu z Singapurem, było, no jakby to powiedzieć, inaczej. Nawet bardzo mocno inaczej 🙂

DSCF2083

DSCF2081

DSCF1724

DSCF1520

Na ostatnim zdjęciu uwidocznione zostało, jak to nazwał nasz kierowca, „fresh barbecue” 🙂

Ponieważ w dalszym ciągu, czegoś nam brakowało, zdecydowaliśmy się na Phi Phi Island z nadzieją, że wreszcie znajdziemy rajską plażę, no i udało się : ) Po godzinnym obijaniu tyłka w superszybkiej i super- głośnej łodzi ujrzeliśmy to:

DSCF1822

DSCF2012

Plaża cudna, z palmami, żółtym piaskiem, pięknymi stworami pod wodą oraz… bandą innych turystów spragnionych raju jak my:

DSCF1757

DSCF1769

Problemem było nawet ustawienie się do zdjęcia, tak, aby nie było tłumów w tle. O pływaniu w tym miejscu też raczej nie było mowy, bo setki łodzi, które przywożą tutaj ok 3000 turystów dziennie, zrobiły swoje.

DSCF1770

DSCF1802

W trakcie następnych dni  pobytu w naszym wyjątkowym hotelu, bo naprawdę taki był, przeprosiliśmy się z naszą plażą, która została trochę wysprzątana i od razu stała się jakaś bardziej przystępna 🙂 Poza tym odkryliśmy inne wejście, bo pierwszego dnia wylądowaliśmy podobno nie tam gdzie trzeba 🙂

DSCF2287

DSCF2207

DSCF2201

DSCF2182

Bardzo klimatyczny hotel Indigo Pearl warty polecenia, chociaż my pechowcy, zmienialiśmy pokój trzy razy 🙂

DSCF1717

DSCF1718

DSCF1721

DSCF1722

DSCF2164

DSCF2167

DSCF2424

DSCF2427

Wracając do pytania, warto jechać na Phuket czy nie? Nie wiem… To chyba przede wszystkim zależy od osoby, od nastawienia i oczekiwań.  Jeśli jest to jeden z kilku przystanków w podróży po Azji, dlaczego nie.  Bo to jest na pewno wyjątkowe miejsce, całkiem inne od tego z czym spotykamy się na codzień. Jest tu super jedzenie, fajne hotele i przemili ludzie. Jak widać na zdjęciach są też przepiękne miejsca do zobaczenia.  Ważne tylko, żeby wcześniej przygotować się na to, co nas tam zastanie, ja musiałam się z tym oswoić 🙂 Czy pojedziemy jeszcze do Tajlandii? Mój mąż twierdzi, że nie, ale ja myślę, że jest tam wiele wyjątkowych miejsc do zobaczenia, pożyjemy zobaczymy.

IMG_5568
fot. Agnieszka Budzinska
IMG_5560
fot. Agnieszka Budzinska
IMG_5507
fot. Agnieszka Budzinska
IMG_5433
fot. Agnieszka Budzinska

DSCF2099

Dziękuję szwagierce za udostępnienie kilku zdjęć 🙂