Australia Zachodnia

Przeglądając zdjęcia na komputerze,  uświadomiłam sobie, że, nie licząc relacji z podglądania wielorybów, nie opisałam Wam jak było w Australii 🙂

Ponieważ po kilku miesiącach spędzonych w upalnym Singapurze byliśmy bardzo spragnieni jakiejś chłodnej odmiany, oraz nasi lecący z nami goście mieli już za sobą długaśny lot z Polski, zdecydowaliśmy się polecieć do Perth. Lot z Singapuru trwa 4,5 godziny, a październiku zaczynała się w tym regione wiosna, wszystko świetnie się składało 🙂

Perth to bardzo sympatyczne, malowniczo położone nad Oceanem Indyjskim, miasto. Perth jest częto nazywane najbardziej samotną  lub odizolowaną metropolią świata, ponieważ do najbliższego dużego miasta jest stąd ok 3000 km!

DSCF2573

IMG_2729

DSCF2518

DSCF2528

DSCF2523

DSCF2525

IMG_2755

W samym Perth znajduje się wyspa, którą zamieszkują, według nas trochę za przeproszeniem, naćpane kangury. Było to miejsce, które odwiedziliśmy zaraz pierwszego dnia po przylocie 🙂

DSCF2587

IMG_1914

DSCF2595

A ponieważ w dalszym ciągu było nam mało kangurów no i bardzo chcieliśmy zobaczyć koalę, następnym naszym celem był oddalony kawałek od miasta Caversham Wildlife Park.

Tutejsze kangury zdawały się być jeszcze bardziej na haju niż ich miejscy kuzyni 🙂 można je było karmić, głaskać i przytulać, frajda była ogromna!

DSCF2604

DSCF2612

DSCF2626

IMG_2889

IMG_2902

DSCF2617.JPG

Oprócz kangurów było do podziwiania jeszcze wiele innych australijskich stworów:

DSCF2671

DSCF2681

DSCF2700

DSCF2709

Następnym etapem naszej podróży była wyprawa na oddaloną o jakieś 170 km pustynię Pinnacles Desert. Miejsce przypominające jakąś odległą planetę 🙂

DSCF2735

DSCF2750

DSCF2763

DSCF2771

Nawet nie wiecie jaką frajdę można mieć z założenia jeansów, bluzy czy kamizelki 🙂

DSCF2778

DSCF2786

DSCF2794

DSCF2796

IMG_2924

IMG_2930

IMG_2931

Chyba nie ma innej możliwości zwiedzania Australii jak samochodem. Dzięki Krysiulkowi mieliśmy bardzo wygodny i duży pojazd:

DSCF2722

IMG_2766

Następny dzień był również pełen wrażeń. Postanowiliśmy trochę się poruszać i pojeździć na rowerach po malutkiej, urokliwej wyspie Rottnes Island. Na wyspę można dostać się ekspresowym promem w 40 min.

IMG_2957

Na miejscu można wypożyczyć rowery, wybór jest ogromny i każdy znajdzie coś dla siebie.

IMG_3004

IMG_2972

IMG_3020

IMG_2994

IMG_2978

IMG_2973

IMG_2964

IMG_2967

Oprócz niesamowitych widoków dużą atrakcją wyspy są Quokka – przesympatyczne zwierzaki z rodziny kangurowatych. Żyją sobie na wyspie i niczego się nie boją 🙂

IMG_3014

IMG_3013

IMG_3017

Jak już jest się w tej części Australii waro odwiedzić Margaret River. Jest to miejscowość położona ok 400 km od Perth słynąca ze sportów wodnych, winnic i znajdujących się tam pięknych jaskiń. Usytuowany w pobliżu Margaret River Surfers Point to kultowe miejsce dla miłośników mocnych doznań i wysokich fal 🙂

DSCF2999

DSCF2966

DSCF2969

Zaciągnęłam  też Budziki do Jaskini Mamuta, byliśmy ostatnimi w tym dniu turystami i zwiedzaliśmy ją sami – dziwnie było 🙂

DSCF2980

DSCF2989

IMG_3205

Namówiłam Miłowskich na supernudny spływ kajakiem, daliśmy radę, węży nie spotkaliśmy 🙂IMG_3186

IMG_3172IMG_3162

IMG_3176

IMG_3209

Australia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nigdy nie spodziewałam się, że zakocham się w tym odległym kontynencie, widząc zaledwie jego malutką częśc. Co takiego jest, że tak mi się spodobało? Klimat, sympatyczni wyluzowani ludzie, niesamowita przyroda, ocean, przestrzeń ( pewnie gdybym spotkała śmiercionośnego pająka albo węża nie piałabym tak z zachwytu:)

Nasza wyprawa była pewnie też wyjątkowa, dzięki naszym towarzyszom, z którymi super zwiedzało się ten odległy ląd. Wyjątkowo chyba ani razu nie doszło między nami do spięcia. No może raz ( nie, nie chodzi mi wcale o kolczatkę 🙂

IMG_2739

IMG_2763

Mam nadzieję, że będzie mi dane jeszczcze wybrać się w dalsze regiony Australii i będzie tak samo gites jak ostatnim razem.

Buziaki dla Miłowskich 🙂

 

Zobaczyć wieloryba :)

Nigdy nie sądziłam, że wyląduję kiedyś w Australii 🙂 Było to dla mnie tak odległe miejsce na ziemi, że nawet nie było ono na mojej liście miejsc do zobaczenia. Na szczęście życie w Singapurze daje nam możliwość zwiedzania tej części świata i tym razem padło na Australię Zachodnią. Zakochałam się w tym kraju, ale o tym w następnym wpisie 🙂 Dziś chciałam Wam opowiedzieć o naszym wyjątkowym spotkaniu 🙂

Jedną z atrakcji naszej australijskiej wyprawy było zobaczenie żyjących na wolności wielorybów. Nie byłam jakoś entuzjastycznie nastawiona do tego pomysłu, no bo czy oglądanie wielkich waleni może być fajne? Teraz już wiem! Było to jedno z najpiękniejszych doświadczeń w moim życiu!

Wypłyneliśmy niepozorną łodzią z miejscowości Busselton.

dscf2949

dscf2829

Po jakiś 20 minutach od wypłynięcia zobaczyliśmy w oddali mini fontanny 🙂 Były to dwa wieloryby – humbaki, podobno mama i dziecko. Kiedy podpłyneliśmy bliżej słychać było niesamowity odgłos, kiedy uderzały płetwami o taflę wody. Ale najbardziej niesamowite było, kiedy ważący ok 30 ton wielobyb zaczął skakać nad powierzchnię wody. Widok zapierał dech w piersiach i wywoływał u dzieciaków ( i nie tylko) okrzyki zachwytu 🙂 Popatrzcie sami :

6-png

7-png

5-png

dscf2895

dscf2896

dscf2918

 

dscf2844
prawie jak wieloroby 🙂 przynajmniej mamusia 🙂

 

 

 

img_3082
zachwycony Aleks

 

 

Jeśli będziecie mieli kiedyś okazję poznać osobiście te wyjątkowe ssaki to gorąco polecam! Jest to przeżycie, które już na zawsze zostanie w mojej pamięci 🙂

P.S w grudniu lecimy na Filipiny poznać niesamowitego Rekina Wielorybiego, już nie mogę się doczekać i jestem strasznie ciekawa, czy będzie to równie podniecające przeżycie 🙂