Kambodża…

Mieliśmy super okazję pobyć z Aleksem trochę razem. Mama z synem i … resztą pływackiej zgrai 🙂

dscf6729

Szkoła Aleksa została zaproszona na zawody pływackie do stolicy Kambodży  – Phnom Penh. Weekend był bardzo intensywny i niestety nie dane nam było zobaczyć pięknego Royal Palace oraz National Museum of Cambodia,  ale mimo to udało nam się poczuć klimat panujący w Kambodży.

dscf6652

dscf6656

Ogólne wrażenia to niestety  lekki szok, zwłaszcza jak jedzie się tam z Singapuru. Państwo jest mega biedne i ludzie żyją tam w strasznych warunkach. Brud, syf, tony śmieci na ulicach. Miliony motorów oraz tamtejszych tuk tuków stłoczonych jeden przy drugim. Niesamowity kontrast pomiędzy biedotą sprzedającą co się da na chodniku, a mega samochodami, które widać tam na każdym kroku, albo międzynarodową szkołą, w której odbywały się zawody.

dscf6842

dscf6848

dscf6859

Tuk tuk. Jazda tym czymś to nie lada wyzwanie 🙂

dscf6664

Zwłaszcza w nocy 🙂

Normalką tu jest, że takim motorkiem jedzie cała rodzina, np 4 dzieci i że tylko rodzice mają kaski.

dscf6627

dscf6849

Zastanawialiście się kiedyś czy ten wszechobecny syf jest związany z biedą? Czy kulturą? Ja osobiście nie mam pojęcia…

Rzeka Mekong

dscf6745

dscf6743

Po jednej stronie slumsy

dscf6742

Po drugiej nowoczesne wieżowce

dscf6768

Mam nadzieję, że uda nam się jeszcze kiedyś pojechać do Kambodży i zobaczyć inne oblicze tego kraju, bo na pewno takie istnieje.

 

A my znowu w ZOO ;)

Tym razem odwiedziliśmy River Safari. I tu kolejna niespodzianka, bo mieliśmy wrażenie, że w singapurskim zoo widzieliśmy już wszystko 🙂

River Safari to dużo mniejszy park niż główne Zoo lub Jurong Bird Park, ale równie ciekawy i pełen niespodzianek.

Największą atrakcją tego miejsca jest Panda. Są tutaj dwa osobniki Kai Kai oraz Jia Jia, które żyją w specjalnie stworzonym dla nich”lesie”. Pandy te przyleciały tutaj z Chin. Nam udało się dziś zobaczyć jednego i to jeszcze  na dodatek śpiącego miśka. 




Sąsiadem Pandy jest  sympatyczna Red Panda


Kolejną fajną atrakcją jest Amazon River Quest. Niestety nie mogłam przepłynąć się łódką wśród dzikich zwierząt, Aniusia jest za mała na taką atrakcję ( dziecko musi mieć min 106 cm wzrostu), ale z relacji Aleksa i naszych gości wiem, że naprawdę warto 😉


Zarówno mnie jak i dzieciom podobał się Squirrel Monkey Forest, gdzie małe małpki biegają beztrosko zwiadzającym nad głowami i nie tylko 😉


Wydry niestety nie chciały nam pokazać jak super nurkują, bo akurat w tym czasie odpoczywały 😉 


W ogromnych akwariach można podziwniać najdziwniejsze osobniki z największych i najbardziej znanych rzek na świecie.

 Ogromne krowy morskie


Płaszczki


I inne stwory 😉


Najmłodsi zwiedzający mogą dotknąć lub zobaczyć z bliska wiele ciekawych zwierząt


Po raz kolejny jestem zaskoczona, że można stworzyć zwierzentom dom bez krat i ograniczeń, bardzo zbliżony do ich naturalnego środowiska.  Myślę, że to kolejne miejsce, które warto odwiedzić będąc w Singapurze 😉