Chinese Garden

Zwiedzania Singapuru ciąg dalszy 🙂

Wybraliśmy się dzisiaj na niedzielny spacer do Chińskiego Ogrodu. Zachęciła nas pogoda, bo od rana nie było jakoś wyjątkowo gorąco, niestety naiwna byłam myśląc, że będzie chłodno 🙂 no ale co zrobić, taki mamy klimat 🙂

Chinese Garden to bardzo przyjemne miejsce na spacer. Założony w 1975 roku park pozwala nam przenieść się na chwilę w chińskie klimaty. Budowle, mosty i roślinnośc tworzą wyjątkową scenerię i są bardzo przyjemne dla oka 🙂

fullsizerender_4

Warto zajrzeć do ogrodu z cudnymi drzewkami Bonsai.

fullsizerender_2

fullsizerender_4

fullsizerender

fullsizerender

 

Mniej więcej na środku parku znajduje się wysoka wieża, z której rozciąga się imponujący widok na Singapur

fullsizerender_2

img_2543

fullsizerender_3

fullsizerender_2

fullsizerender

img_2552

No oczywiście nie obyło się bez spotkań bliskiego stopnia z naszymi ulubieńcami 🙂

fullsizerender_2

Na pewno jeszcze odwiedzimy to ciekawe miejsce, bo z powodu gorąca nie zwiedziliśmy jeszcze części japońskiej tego pięknego parku 🙂

fullsizerender_3

P.S dla zainteresowanych – nasz pierworodny syn o imieniu Aleks był z nami na owym spacerze, niestety całkowicie pochłonęła go gra w pokemon go…

Za czym tęsknimy?

Człowiek tak daleko od domu tęskni za wieloma rzeczami. Prawdą okazuje się powiedzenie, że nie doceniamy tego co mamy.

Jak to jest z nami? Najbardziej tęsniny za rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, bo chociaż poznaliśmy tutaj wielu wspaniałych ludzi, to nie zastąpią nam oni tych „starych” 😉 Na szczęście nasi przyjaciele, to jak się okazuje, prawdziwi podróżnicy i nasz terminarz wizyt powoli się zapełnia 😉  ( tak naprawdę to wolne od gości mamy dopiero od marca 😉

Mnie osobiście bardzo brakuje naszego klimatu, lasu, przyrody.


Tęsknie za długimi spacerami po lesie ( jak się domyślacie Hillek tęskni jeszcze bardziej).


Za grzybami

Długimi wyprawami rowerowymi

Za moją ukochaną pracą i uczniami paskudami 😉


Bo choć dużo z tych rzeczy tu mamy, to jest inaczej, dużo bardziej inaczej 😉

Do lasu, przepraszam dżungli, raczej nie pójdziesz, bo jaszczury, małpy, komary i inne gadziny sprawią, że będzie to wyprawa wyjątkowo ekstremalna…

Rowerami jeździmy, ale nie na długie wyprawy, bo nawet jak jest jedynie 26 stopni to po 10 km czujesz jakbyś zrobił 30, a wyglądasz jak po ekstremalnym maratonie 😉

A i grzyby też widziałam, ale może lepiej nie próbować 😉

Dobrze, że sąsiadów mamy tak fajnych jak w Polsce 😉

Brak pór roku też jest dziwny, bo tak właściwie nie czeka się na nic i czas jakoś jeszcze szybciej ucieka. My wymyśliliśmy strategię, że czekamy na kolejnych gości 😉  Teraz już za chwileczkę bo 7 października!!!

P.s zapomniałam o jeszcze jednej bardzo ważnej tęsknocie – o moim aucie 😉 mam nadzieję że jego obecny właściciel jest tak samo w nim zakochany jak ja byłam 😉

Świat się kończy, czas na Święta;)

Pisząc ostatniego posta poruszyłam temat przygotowania do Świąt, nie byłam świadoma, że czas się szykować 😉

Singapurskie sklepy właśnie rozpoczęły sezon BOŻONARODZENIOWY! Popatrzcie sami…

Polskie „smaki” w Singapurze. 

No może nie tak do końca polskie, ale jakie to fajne uczucie, kiedy idziesz do lokalnego sklepu i widzisz polski Cydr lub Nutellę, która w ojczystym języku zachęca do kibicowania Polakom 😉


Regularnie kupujemy też polskie mleko z Mlekovity, bo jakoś inaczej smakuje 😉


Ostatnio z sąsiadką znalazłyśmy też pastę z łososia i tuńczyka


W japońskim markecie można też kupić kiszoną kapustę i ogórki konserwowe, ale tam jeszcze nie dotarłam 🙂

Czy brakuje nam tu konkretnego jedzenia? Chyba nie za bardzo. Jakoś radzimy sobie zastępując znane smaki podobnymi. A może jesteśmy tu za krótko?

Koleżanki z polskiej grupy na fb nauczyły mnie jak zrobić biały ser, który moim skromnym zdaniem, jest lepszy od kupionego w Polsce 🙂 , a kiszone ogórki też smakują jak w domu.

img_2536

Myślę, że wyzwaniem będzie dla mnie zoorganizowanie Wigilii, ale na szczęście mam jeszcze dużo czasu na myślenie i kilku gości, którzy coś tam do nas przemycą 🙂